138. Roma Ligocka - Księżyc nad Taorminą

" Na rogu strachu i nadziei, gdzieś na początku lata, spotykamy się wszyscy wstydząc się nieco swoich zimowych lęków,marazmów i słabości. Prostujemy plecy, rozkładamy znowu mapy podróżne, obiecujemy sobie, że będziemy piękni, opaleni, jak nowi. Obiecujemy sobie tak wiele: będzie wspólne siedzenie w kawiarni , będą kolorowe rozmowy pełne światła i blasku... wielu rzeczy będziemy szukać i może coś uda nam się znaleźć. Aż do jesieni nic nam nie grozi. A jesień ? Któż to wie - być może nie przyjdzie już nigdy..."


Romę Ligocką znamy głównie za sprawą jej bestsellerowej powieści "Dziewczynka w czerwonym płaszczyku". Tak naprawdę to słysząc to  imię i nazwisko zazwyczaj  kojarzymy je tylko z tą lekturą nie zwracając uwagi na pozostałe dzieła pisarki. Na szczęście Wydawnictwo Literackie nie pozostało obojętne na tak potężny talent i sukcesywnie wydaje kolejne książki Romy Ligockiej, przybliżając nam tym samym  kolokwialnie mówiąc "kawał dobrej literatury". Jedną z owych publikacji jest niedawno wydana książka "Księżyc nad Taorminą". Jest to zbiór dwudziestu ośmiu ( o ile się nie pomyliłam w skomplikowanych obliczeniach )tekstów wcześniej już publikowanych w latach 2010-2011 na łamach miesięcznika "Pani", za wyłączeniem trzech  z nich, które powstały specjalnie do tej książki.


"Jest taki okres w naszym życiu, kiedy młodzi i piękni czujemy się właścicielami świata. Wchodzimy do niego jak do pełnej spiżarni. Od nas  tylko zależy, do której sięgniemy półki. A na tej wysokiej, najwyższej jest sława..."


Teksty zebrane w "Księżycu nad Taniną" oscylują wokół wydawałoby się banalnego tematu, jakim są podróże. Wbrew pozorom jednak nie tworzą one z tej książki przewodnika turystycznego, czy też pamiętnika z wakacji autorki. Tak naprawdę podróże są tylko pretekstem do dyskusji i refleksji o życiu, odnajdywaniu swojego miejsca na ziemi, odkrywaniu sensu swoich wyborów i zrozumieniu samego siebie.
Refleksje Romy Ligockiej są bardzo specyficznie - rozpoczyna je zazwyczaj banalna i wydawało by się trywialna historia, która przydarzyła się samej pisarce, lub też jej znajomym, czy rodzinie. Każdą taką opowieść kończy morał, często przekazywany dosłownie, bez żadnych zbędnych słów i "owijania w bawełnę"; innym razem zaś pouczenie to niepostrzeżenie przepływa między kolejnymi linijkami tekstu.

Moja pierwsza myśl dotycząca tej pozycji nie była zbyt pochlebna. Gdy przeczytałam pierwszy tekst zatytułowany "Chłopcy, do łóżek!", opowiadający o wpływie działaczy sportowych na samych sportowców doszłam do wniosku, że "Taką książkę to i ja bym mogła napisać....Przecież to tylko przelanie na papier historii, która jej się kiedyś przydarzyła..." Jednak przeszłam do kolejnej historii, później do następnej i tak dalej, aż w końcu odpłynęłam i finalnie zatrzymałam się przepełniona wieloma przemyśleniami dopiero przy dwudziestej ósmej opowieści.


"Nie kochają nas za coś, ale często, bardzo często, kochają nas pomimo. Chcą od nas naprawdę tylko tego, żebyśmy byli. Resztę legendy o nas  dorabiają sobie same. Nasze matki.''

Początkowo "Księżyc nad Taorminą" wydaje się książką oklepaną, banalną i nic nie wnoszącą. Wystarczy jednak choć na chwilę zatrzymać się przy którejkolwiek z tych opowieści, by zrozumieć, że mimo dość nieprzychylnego pierwszego wrażenia są to teksty bardzo mądre, głębokie, z których wypływa niesamowita życiowa prawda, która ma nas zmusić do refleksji, a także ma nam pomóc w rozwiązywaniu problemów. Reszta zależy od naszej interpretacji. Gorąco polecam !

Za książkę bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu :-)

Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

3 Responses to 138. Roma Ligocka - Księżyc nad Taorminą

  1. Tak jak powiedziałaś, Romę Ligocką kojarzę z "Dziewczynką w czerwonym płaszczyku" (którą ostatnio zakupiłam, nota bene), jednak jak widac inne jej pozycje również są warte uwagi. Będę się rozglądała za "Księżycem...".

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Dziewczynkę' czytałam, wprawdzie dosyć dawno, ale pamiętam do dziś. Później czytałam 'Kobieta w podróży', ale nie zachwyciła mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Akapit o tym, że podróże pomagają w odkryciu samego siebie, kojarzy mi się z tekstem pana Zbigniewa Charytanowicza, pt "Genius loci". Bardzo lubię podróże i bardzo lubię o nich czytać. Co do Twoich przemyśleń o książeczce, często chyba tak jest, iż początkowo czytelnik myśli, że coś jest banalne i oklepane, a jak przychodzi lekturę kończyć, zamyka książkę z rozdziawioną buzią ze zdumienia :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Technologia Blogger.

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.